Można? Można! Maratończyk w ogrodzie przebiegł 10 kilometrów! Na sobotę zapowiada półmaraton

Redakcja
Michał Nowak tak bardzo tęskni za bieganiem, że w ogrodzie urządził sobie trasę i "zrobił" na niej 10 kilometrów. Na koncie ma wiele maratonów w różnych częściach świata. Zobaczcie niesamowitą galerię!
Michał Nowak tak bardzo tęskni za bieganiem, że w ogrodzie urządził sobie trasę i "zrobił" na niej 10 kilometrów. Na koncie ma wiele maratonów w różnych częściach świata. Zobaczcie niesamowitą galerię! archiwum prywatne Michała Nowaka
- Ja jestem szaleńcem! Wariatem biegowym. Musiałem pobiegać, by bym nie wytrzymał - mówi GL ze śmiechem maratończyk Michał Nowak. Na Wielką Sobotę planuje ogrodowy półmaraton!

Tak brakowało mu biegania, rywalizacji, że wraz z rodziną zorganizował… jednoosobowe zawody na 10 kilometrów. Ciężko w to uwierzyć, ale trasa wyznaczona została na terenie przydomowego ogrodu w rodzinnym Świdwowcu pod Trzcielem! Było też biuro startowe, a nawet punkt żywieniowy. Normalnie profeska.

25. Polak w historii

Musicie jednak wiedzieć, że choć opowieść o 10-kilometrowej trasie wyznaczonej w ogródku brzmi jak szaleństwo, to M. Nowak tak naprawdę doskonale wiedział, co robi. To profesjonalny sportowiec z krwi i kości, zawodowiec uzależniony od aktywności fizycznej. Który wie, jak trenować, gdy… nie ma jak normalnie trenować.
Sam o sobie mówi z dumą, że jest „25. Polakiem w historii, który ukończył sześć największych maratonów świata, organizowanych w miastach: Berlin, Boston, Londyn, Nowy Jork, Chicago oraz Tokio. Do tego przebiegł maraton w Sydney i wbiegł trzykrotnie na Śnieżkę w Karkonoszach. Jest też dwukrotnym zwycięzcą plebiscytu na najpopularniejszego sportowca w województwie lubuskim. A ostatnio - w grudniu - zajął 13. miejsce w maratonie na Antarktydzie”.
Tak. Na Antarktydzie. Tej Antarktydzie - pełnej lodu i mrozu. Tam, gdzie niektórzy baliby się tylko chodzić, on wziął udział w morderczym maratonie.

Antarktyda była. Teraz Afryka?

Dla odmiany w czerwcu nasz maratończyk spod Trzciela planuje wziąć udział w biegu w… Afryce. Choć przyznaje, że w obecnym czasie zagrożenia koronawirusem, nie wiadomo, czy impreza zostanie zorganizowana. Jednak liczy, że będzie to możliwe i dba o formę jak może. Tylko jak to robić, skoro rekreacyjne bieganie jest zakazane?
Nasz zawodowiec znalazł na to sposób. W przydomowym ogrodzie, z pomocą swoich ukochanych dziewczyn - żony Marty i córek: Michalinki i Marcelinki- stworzył tor biegowy i wziął udział w jednoosobowych zawodach. Podczas niedzielnego biegu był zostało zorganizowane biuro zawodów, był też profesjonalny punkt żywieniowy, grała muzyka.
- Świetnie się bawiliśmy, było wesoło, rodzinnie, ale naprawdę pobiegałem - zapewnia pan Michał. A że był jedynym zawodnikiem, to - oczywiście - wygrał. No a skoro impreza, pomimo ogródkowego charakteru, była profesjonalnym wyścigiem, to dostał też medal.
Wszystko możecie zobaczyć w naszej galerii zdjęć!

Uwaga, bo to jeszcze nie koniec! Pan Michał zdradza, że ma ambitny plan: w Wielką Sobotę zamierza przebiec półmaraton. Oczywiście w ogrodzie. Warto choćby z tego powodu zajrzeć na jego facebookowym profil.

Znamy decyzję w sprawie trzeciej dawki szczepionki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie